O co chodzi z tym samowspółczuciem?

Sąsiadka straciła ukochane zwierzątko, brat przyjaciółki złamał nogę, a koleżanka córki rękę. Współczujesz im, prawda? To dlaczego, kiedy powinnaś współczuć sobie włącza Ci się tryb krytyka? Przecież powinnaś być dla siebie najważniejszą osobą na całym świecie, a jednak potrafisz być dla siebie najgorsza. Naucz się samowspółczuć.

 

Czym jest samowspółczucie? Niczym innym jak podchodzeniem do siebie w sposób miły, życzliwy i wyrozumiały. Okazujemy sobie samym wtedy troskę i miłość. Kiedy jesteśmy samowspółczujące traktujemy siebie tak, jakbyśmy traktowały bliską nam osobę. Przecież kiedy ktoś przychodzi do nas z problemem nie mówimy mu, że jest beznadziejny i się do niczego nie nadaje. A sobie potrafimy, dlaczego?

 

W sytuacjach w których odczuwamy, że jesteśmy dla siebie krytyczne warto się zatrzymać i spróbować nazwać emocje, które się w nas tworzą i wzbierają na sile. Czy wtedy zaczynają się automatyczne myśli, które mówią nam, że jestesmy beznadziejne? Pewnie tak. Właśnie wtedy spróbuj zmienić ten komunikat i okazać sobie współczucie. Przecież masz prawo się pomylić, popełnić błąd, coś może pójść nie tak. Powiedz sobie “przykro mi, że cię to spotkało, nie jesteś sama”.

 

Istnieją 3 składniki samowspółczucia:

  • życzliwość wobec siebie: to świadomość faktu, że nie zawsze jest się zdolnym do realizowania własnych oczekiwań i ideałów.
  • uważność: dzięki niej możemy pozwolić sobie “być” z bolesnymi uczuciami, nie maskować ich, nie bronić się przed nimi, tylko je czuć. 
  • poczucie więzi: zrozumienie, że nie jesteśmy sami w naszej niedoskonałości, a trudne rzeczy i trudne emocje przydarzają się każdemu.