Woman holding gift boxes over holidays lights background

Nie lubię świąt… – czas to zmienić!

Wesołych świąt! Czy aby jednak na pewno takich wesołych? Wielu z nas wyczekuje z niecierpliwością tych magicznych chwil, spotkania z rodziną przy wigilijnym stole, kolorowych paczek z prezentami. Jednak są pośród nas osoby, które nie odczuwają tej świątecznej euforii i najlepiej świąteczny okres spędzili by w zaciszu domu bez kolęd i światełek. Czasem warto zastanowić się dlaczego niektórzy nie lubią świąt i zrobić wszystko by zmienić ich nastawienie. Z bohaterem „Wigilijnej opowieści” Dickensa się udało!

Świąteczne wystawy, kupowanie prezentów, przebierane Mikołaje, kolędy, wigilijne potrawy… Wydawałoby się, że to magiczny czas, kiedy wszyscy się cieszą, składają sobie życzenia i uznają Święta Bożego Narodzenia za wyjątkowy czas długo wyczekiwany przez cały rok. Jednak dla niektórych z nas to najgorszy okres w roku. Nie każdy ma jednak odwagę się przyznać i powiedzieć: nienawidzę Świąt Bożego Narodzenia, ponieważ może się spotkać z dużą dezaprobatą i niezrozumieniem ze strony innych.Co powoduje, że ludzie nie lubią świątecznego nastroju?
9847003_xxlNiezależnie od tego, czy lubimy Boże Narodzenie, czy też nie, każdy odczuwa przedświąteczny stres. Oprócz codziennej pracy dochodzą obowiązki w postaci kupowania prezentów i choinki, przygotowywania wigilijnych potraw, robienia świątecznych dekoracji. Na wszystko potrzeba czasu, którego i tak mamy mało, dlatego cała maszyna przygotowań bardzo często rusza już w listopadzie. O świętach przypominają nam sklepowe witryny, specjalne promocje, sprzedawcy w sklepach Mikołajów namawiający do kupna sprzętów AGD i wielu rzeczy, które niekoniecznie są nam potrzebne, ale i tak to kupimy – bo święta, bo taniej, bo prezenty. Niestety wraz z wielkimi zakupami rośnie liczba ludzi w sklepach, zaczynają się długie kolejki, niecierpliwe czekanie. Często brakuje nam pomysłów na udane podarunki, kupujemy je w biegu, bez przemyślenia, byle było. poza tym za to wszystko trzeba zapłacić, a wydatki świąteczne pochłaniają wielkie sumy z naszych kont bankowych. Później podczas rozdawania prezentów robimy dobrą minę do złej gry, aby nikomu nie było przykro, ale niesmak po nieudanych prezentach pozostaje, a wraz z tym sztuczne uśmiechy. Badania wykazały, że to własnie konieczność kupowania prezentów jest najczęstszą przyczyną świątecznych zmartwień. Ponad połowa badanych nie lubi zatłoczonych sklepów, dla 47 proc. największym problemem jest znalezienie właściwych prezentów, a dla 43 proc. – konieczność poniesienia związanych z upominkami wydatków. Mimo wszystko świąteczne zakupy dla 38 proc. Polaków są raczej źródłem radości niż stresu.  Jednak dla tych, dla których wciąż to stres, polecamy kupienie małych i niedrogich rzeczy, ale tak od serca, by były sympatycznym gestem, a nie koniecznością. Dyskretne rozmowy z członkami rodziny dadzą nam już jakieś wskazówki, kto czego potrzebuje i co by go ucieszyło. Jeśli to nie pomoże sięgnijmy do okresów młodości, wykorzystajmy stare zapomniane zdjęcia oprawione w ładną ramkę, które sprawią dużo radości.  Własnoręcznie upieczone i ozdobione ciastka to pyszny prezent dla łacucha. Być może uda Ci się stworzyć prezent bez biegania po sklepach i dużo taniej. Ostatecznie można skorzystać z udogodnień XXI wieku – zakupy przez internet

Christmas grinchInnym powodem, oprócz prezentów,  dla znienawidzenia tego okresu jest gotowanie tradycyjnych potraw. Najczęściej kulinarne sprawy spadają na barki tego, kto organizuje u siebie Wigilię. Nie ma jeszcze takiego dużego problemu, jeśli gościmy kilka osób, ale w przypadku licznej rodziny i pełnej obecności, liczba  żołądków do napełnienia staje się na tyle duża, że w efekcie sami nie mamy czasu kiedy wyjść z kuchni i zasiąść na spokojnie przy stole by zamienić z każdym parę słów. A przecież nie o to chodzi. Podzielcie obowiązki między siebie, niech każdy wybierze potrawę do przygotowania. To pozwoli na zaoszczędzenie pieniędzy, czasu i przede wszystkim stresu.

Wszystkie  przygotowania odbywają się  przy akompaniamencie kolęd i świątecznych piosenek powtarzających się co roku od wielu lat. Kiedy w radiu słyszymy „Last Christmas” lub  „All I want for Christmas” jedni czują świąteczny klimat, a drudzy zatykają uszy z wyrazem wstrętu na twarzy. Zróbmy sobie czasem przerwę od kolęd, puśćmy przeboje, z którymi kojarzą nam się pozytywne wspomnienia. To pozwoli przywołać dobre emocje, które mogą byś stłumione z powodu nielubianych świąt.

11232965_xxl

Jednak są większe problemy, które powodują świąteczną antypatię – relacje rodzinne. Wydawałoby się, że okres Bożego Narodzenia to czas na przebaczenie i pojednanie skłóconych ze sobą ludzi. Niestety, dla wielu wciąż spotkanie przy wigilijnym stole jest przykrym obowiązkiem, który przywołuje złe wspomnienia i twarze ludzi, z którymi nie mamy ochoty się spotykać w ciągu całego roku. Podczas takiego spotkania albo przyjmuje się maskę ze sztucznym uśmiechem udając, że na chwilę zapomnieliśmy o tym co było i stwarzając sztuczną i napięta atmosferę, lub też od nowa wylewa się „rodzinne brudy” i Wigilia kończy się wielką kłótnią. Jeśli wiemy, że tak ma wyglądać kolejna Wigilia, spróbujmy sobie przebaczyć, przypomnieć dobre chwile z daną osobą, które przypomną, ze nie zawsze było tak źle. Być może tęsknota za takimi chwilami przywoła dobre uczucia i zmotywuje nas do zmiany zachowań, próby pojednania. Tęsknota za dobrymi emocjami potrafi wpłynąć na ludzi. Jeśli jednak spotykamy się z ciągłym uporem innych członków rodziny, odpuśćmy, zróbmy Wigilię z tymi, na których nam na prawdę zależy, z przyjaciółmi, którzy są drugą, lepsza rodziną. Zadbajmy o to, by pielęgnować w nas to, co dobre, a święta Bożego Narodzenia  są do tego najlepsza okazją. Nie zapominajmy, że to przede wszystkim radosny, ciepły czas spotkań z najbliższymi.

ChristmasNiestety święta to najcięższy czas dla ludzi samotnych. Cała oprawa świąt, reklamy, widok rodzin przy świątecznym stole tworzy mit idealnych Świąt Bożego Narodzenia, powiększając smutek samotnych osób.Wszechobecna komercja, hollywoodzkie produkcje i otoczenie wywołują presję szczęśliwości, przez co narażają wielu z nas na świąteczną depresję. Trzeba jednak pamiętać, że nigdzie nie jest idealnie, a to, co widzimy w reklamach i filmach to tylko idealizacja naszych pragnień. Warto wówczas zaprosić samotnego sąsiada na Wigilię (zawsze czeka ten dodatkowy talerzdla niespodziewanego gościa), lub chociaż zanieśmy kawałek piernika do sąsiadki, która sama spędza ten czas. Tak niewielkie gesty potrafią zdziałać cuda. Powinniśmy się starać, by przy wszelkich przeszkodach i problemach wykrzesać ze Świąt to, co dla nas najlepsze – czas spokoju i radości oraz pielęgnowania najlepszych wartości.

Dla potwierdzenia warto zwrócić uwagę na to, o czym mówiła psycholog  Tatiana Ostaszewska-Mosak:

„każdy z nas powinien wybrać ze świąt to, co mu najbardziej odpowiada. Zmuszanie się do jakichkolwiek zachowań mija się bowiem z z celem świąt. Nie bójmy się zaryzykować i spędzić świąt inaczej. Wybierzmy to, co sprawi nam prawdziwą przyjemność. Zróbmy sobie święta w dobrym stylu, bez nadęcia. Ważne jest, abyśmy mieli dobre nastawienie. W dużej mierze od nas samych zależy, jakie będzie Boże Narodzenie. Spróbujmy wykrzesać z siebie jak najwięcej radości. Nie czepiajmy się wszystkiego co złe. Święta to czas udawania, ale postarajmy się to zmienić.”

 

Życzymy Wam, aby te Święta Bożego Narodzenia były jak najlepsze i spędzone wśród ludzi, których kochacie. Nie dajcie się zamienić w literackiego Scrooge’a i  nie pozwólcie na to także innym. ;)

 

Źródła: kafeteria.pl, natemat.pl, wprost.pl

Young couple with a present in the park

Radość dawania i otrzymywania

Zbliża się czas świąteczny, a wraz z nim pora na dawanie i dostawanie prezentów. Dla jednych kojarzy się to z przyjemnością wybierania odpowiednich podarunków dla najbliższych, wymyślania ciekawych niespodzianek i chęci sprawiania innym radości, a co najważniejsze, z dostawaniem prezentów! Dla innych to chwile niecierpliwego stania w długich kolejkach i robienia zakupów świątecznych na szybko,  kończących się nie do końca udanymi prezentami. Jak dobrze się przygotować, aby dawanie i przyjmowanie prezentów na gwiazdkę nie było obowiązkiem lecz przyjemnością?

sexy girl holding a box with a gift and posing in studioWedług  badań psychologicznych najlepsze relacje międzyludzkie utrzymują się, gdy zachowana jest równowaga pomiędzy dawaniem i braniem. Kiedy zaś odczuwamy, ze te proporcje zostają zachwiane, w którymś kierunku, jedna lub druga strona może odczuwać dyskomfort psychiczny. Kiedy bierzemy, ale nie dajemy zostajemy źle odbierani przez innych, a ponadto sami zaczynamy się źle czuć.  Dawanie i dzielenie się z innymi sprawia, że jesteśmy potrzebni drugiej osobie, skuteczni i wspaniałomyślni i mamy pozytywny wpływ na życie drugiej osoby.  Wówczas rośnie nasza pozytywna samoocena, której byśmy nie zyskali wciąż tylko otrzymując podarki. Z drugiej strony Ci, co kochają rozdawanie prezentów, i nie chcą ich przyjmować w pewnym momencie mogą poczuć, że im także czegoś brakuje, że samo dawanie nie wystarcza.  Przyjmowanie prezentów, mniej lub bardziej udanych, daje nam poczucie, że inni również otaczają nas troską i pamiętają o nas, a dzięki temu nasz nastrój od razu się polepsza. Równowaga przede wszystkim, dlatego nie oczekujmy od innych czegoś w zamian, ani nie czujmy się winni, że dostaliśmy, taki, a nie inny prezent. Pamiętajmy, że nawet w przypadku nietrafionego prezentu, który nam ofiarowano, należy okazać choć trochę wdzięczności i znaleźć zalety takiego prezentu, aby sprawić przyjemność temu, kto nam go wręcza. Oszczędźmy sobie zwrotów: „nie trzeba było”, „po co tyle pieniędzy wydałeś” – nie bądźmy zgorzkniali, doceńmy i podziękujmy. Dla nas to nie jest wielki wysiłek, a innym przyniesie dużo radości.

Nastawienie z jakim dajemy i odbieramy prezenty przekłada się na innych, dlatego włóżmy jak najwięcej pozytywnych emocji w branie i dawanie, a wszyscy będą szczęśliwi. Inaczej, gdy dajemy więcej, niż chcemy dać stwarzamy poczucie wymuszonego poświęcenia, które pozostawi w powietrzu jedynie niesmak i niemile wrażenie. Obdarowywanego natomiast stawiamy w nieprzyjemnej sytuacji, w której czuje się zobowiązany do odwdzięczenia się nam w podobny sposób. Chcemy ominąć psucia świątecznej atmosfery takimi sytuacjami, dlatego doceniamy podarunki, które dostajemy i sami włóżmy trochę serca w dobieranie i kupowanie prezentów.

christmas giftWarto zwrócić uwagę także na rodzaj prezentów. Nie muszą to być prezenty warte fortunę. Liczy się pomysłowość. Dzięki niej możemy stworzyć drobne prezenty dopasowane do osobowości danej osoby, które przyniosą ze sobą uśmiech, pomimo ich niskiej wartości materialnej. To wystarczy, aby pokazać że pamiętamy i dbamy o naszych najbliższych. Jeśli nie jesteśmy zbyt kreatywni i trudno nam coś wymyśleć, dobrym rozwiązaniem będzie prezent praktyczny, który dana osoba potrzebuje, ale z odrobiną żartu, uzupełniającym drobiazgiem, np. skarpety – z zabawnym nadrukiem, miska do kuchni – w ciekawym kształcie, czajnik – schowaj w nim coś słodkiego… Ważne by znalazło się trochę miejsca na poczucie humoru, dzięki czemu praktyczne i przewidywalne prezenty staną się większą atrakcją i zaskoczeniem. J

Z podarowanymi prezentami mogą się pojawiać małe obietnice, które pokażą innym, że naprawdę nam na nich zależy, nie tylko w Święta, np. podarujmy ukochanemu, który lubi kuchnię azjatycką, książkę kucharską z kartka informująca, że przygotujemy mu raz na jakiś czas danie z azjatyckimi składnikami, dziecku kupmy rowerek i  powiedzmy, że nauczymy je jeździć, a wtedy pojedziemy razem do zoo itp.

Pamiętajcie, że w obdarowywaniu nie przedmiot jest ważny, lecz sam gest. Materialne prezenty nie zastąpią tych, których pragniemy najbardziej – miłości, czasu z bliskimi, wspólnych dni. :)

Na koniec prezentujemy ciekawą reklamę Ikei, która świetnie pokazuje jakie prezenty są najpiękniejsze oraz wyniki badań dotyczących kupowania prezentów!

 

 

Sztuka_kupowania_trafionych_prezentow_infografika_2014Źródła: polki.pl, zwierciadlo.pl, badania.net, psychologia.wieszjak.polki.pl, psychiatria.pl,kobieta.interia.pl, youtube.com

 

Funny muzzle of gray cat in sunglasses

Im więcej kotów, tym mniej stresu

Jakiś czas temu pisaliśmy o wpływie zwierząt na samopoczucie człowieka. Okazuje się, że nie tylko bezpośredni kontakt ze zwierzęciem działa na nas terapeutycznie, ale także cyfrowa wersja  futrzaków. Przedstawiamy wyniki obserwacji amerykańskich badaczy i zachęcamy do przetestowania tego na sobie. Nie zaszkodzi, a może sporo zdziałać!

edfsafMacie chandrę i jesteście zniechęceni do robienia czegokolwiek, wówczas wysilcie się choć trochę, żeby włączyć komputer i obejrzeć krótkie nagranie w internecie. I to nie byle jakie nagranie, bo chodzi o filmy z kotami! W 2014 roku na serwisie YouTube  zostały opublikowane ponad 2 mln filmów z udziałem kotów. Co więcej, łącznie osiągnęły 26 miliardów odsłon. Amerykańscy naukowcy z Indiana University School zainteresowani tym zjawiskiem przeprowadzili badania i  dowiedli na podstawie obserwacji 7 tysięcy użytkowników internetu, że oglądanie kotów w przeróżnych zabawnych czynnościach poprawia nasz nastrój. Spośród uczestników badania 30% opisało siebie jako „miłośników kotów”, a  60% uczestników deklarowało, że podobną sympatią darzy zarówno psy, jak i koty. Naukowcy poprzez ankiety pytali uczestników badań o emocje związane z oglądaniem zabawnych filmów z kotami oraz o ich samopoczucie przed obejrzeniem materiału i po nim.

Wyniki są niesamowite. Okazało się, że internauci po obejrzeniu filmików mieli znacznie obniżone tętno, ciśnienie, a co za tym idzie wykazali także niższy poziom stresu. Czuli się pełni nadziei, nastawieni pozytywnie do życia i zmotywowani do działania, i co ważne stawali się także mniej agresywni. Zabawne kociaki sprawiają, że jesteśmy naładowani pozytywną energią, odczuwamy mniej negatywnych emocji, takich jak złość, smutek czy podenerwowanie. Ponadto są także świetnym rozwiązaniem na miłą przerwę w pracy lub podczas nauki, na które sobie często pozwalamy bez wyrzutów sumienia. Taki krótki relaks powoduje, że wracamy do pracy z dużo lepszym nastawieniem i większą mobilizacja do działania.

Sama autorka badań Jessica Gall Myrick powiedziała:

„Wielu ludzi może uważać, że oglądanie kotów nie jest na tyle poważnym tematem, by poświęcać mu prace naukowe. Faktem jest jednak, że tego typu filmy są najpopularniejszymi w sieci. Jeśli chcemy lepiej zrozumieć wpływ internetu na nas jako na konkretne osoby i całe społeczeństwo, nie możemy dłużej ignorować «kociego internetu» ”.

Jak widać zabawne video z kociakami to wiele powodów do śmiechu, a śmiech to zdrowie. Jeśli nie macie w domu zwierzaków, włączcie sobie zabawny koci filmik i ładujcie pozytywną energię! Mała dawka na dobry początek:

 

Źródła: nauka.newsweek.pl, neomedia.info, focus.pl. portal.abczdrowie.pl, natemat.pl,youtube.com

Anger

Negatywne emocje – jak je opanować?

Codziennie nasze emocje są wystawiane na próbę. Cieszymy się z dobrych rzeczy, jesteśmy smutni, gdy spotka nas coś przykrego, złościmy się lub jesteśmy przerażeni, dopada nas euforia lub całkowite przygnębienie…  Takie, i wiele innych emocji może zostać u nas wywołanych przez różne sytuacje spotykane na naszej życiowej drodze. Niestety nie zawsze możemy sobie pozwolić na ich uzewnętrznianie, zwłaszcza tych negatywnych. Jak je wówczas powstrzymać?

psicologia-juvenilNasze emocje musimy okiełznać z powodu różnych okoliczności, w jakich się znajdziemy. Najczęściej jest to spowodowane obecnością osób przed którymi niekoniecznie chcemy lub powinniśmy okazywać tego, co naprawdę czujemy. W pracy musimy wykazać się profesjonalizmem i być zdystansowanymi, wśród bliskich  nie chcemy martwić innych naszymi problemami, gdy jesteśmy z obcymi osobami po prostu wymaga tego kultura osobista, by inni nie poczuli się niezręcznie. Ponadto nie zawsze nasze wybuchy są adekwatne do zaistniałej sytuacji i powinniśmy się szybko zreflektować. Pamiętajmy, by szanować drugiego człowieka. Dużo zależy także od naszego temperamentu.  Jedni są bardziej wybuchowi i widać po nich najmniejszą zmianę emocjonalną, innym są niesamowicie opanowani i powściągliwi i wręcz trudno im uzewnętrzniać swoje emocje. Źródło tych emocjonalnych eksplozji znajduje się w naszym systemie nerwowym w tzw. ciele migdałowatym, które jest odpowiedzialne a wszystkie namiętności.

Oto kilka kroków na poskromnienie naszych negatywnych emocji:

  1. Kiedy coś lub ktoś Cię zdenerwuje, weź kilka głębokich wdechów lub policz do dziesięciu. Ciało migdałowate, specjalizujące się w reakcjach emocjonalnych będzie miało czas „ochłonąć”, a Ty spojrzysz na całe zdarzenie z innej perspektywy.
  2. Wykonaj kilka ćwiczeń oddechowych, np. zamknij oczy, skup się na oddechu, aby go wyrównać, po każdym wdechu wstrzymaj powietrze na kilka sekund, by po chwili wykonać głęboki wydech.
  3. Wykonaj kilka ćwiczeń ruchowych, np. przez 5 minut wykonuj skłony, przysiady, podskoki, pajacyki.
  4. Wyrażaj swoje emocje i ich powód nasilenia słowami. Podobnie jak mówisz: „jestem zmęczony”, powiedz: „jestem zły”. Np. Kiedy mówisz do mnie w taki sposób przy innych, jest mi przykro. Lub: Kiedy mówisz do mnie, gdy oglądam film, bardzo się denerwuję.
  5. Zastanów się, czy masz wpływ na czynniki wywołujące u Ciebie negatywne emocje.
  6. Załóż z góry, że nie atakujesz drugiej osoby będąc naładowanym negatywnymi emocjami.
  7. Poznaj źródło swojej złości lub smutku i spróbuj się z nim uporać. Unikaj osób i miejsc, które Cię denerwują lub stresują, pozbądź się ze swojego otoczenia rzeczy, które źle na Ciebie wpływają. Może się także okazać, że tak naprawdę nie ma konkretnego powodu i nie warto się tak przejmować.
  8. Wybierz się na spacer na świeżym powietrzu.
  9. Głośno recytuj wiersz, zaśpiewaj piosenkę, policz przedmioty w pomieszczeniu – takie i inne czynności odciągną uwagę od tego, co wpływa na Twoje emocje.
  10. Pobądź chwilę w samotności.
  11. Uśmiechnij się sam do siebie.
  12. Zajmij się tym, co lubisz robić – poczytaj przez chwilę wciągającą książkę, obejrzyj ulubiony serial, ugotuj cos smacznego, idź pobiegać.
  13. Nabierz dystansu do świata i do siebie samego.
  14. Zapisz się na medytację lub jogę.

 

Pamiętaj! To Ty kontrolujesz emocje, a nie one Ciebie! ;)

keep-calm-and-take-a-deep-breath-29

 

 

Źródła: biznesflow.pl, coaching.focus.pl, gazetapraca.pl, portal.abczdrowie.pl

 

Happy Couple Sitting on Beach by Ocean in Vintage Color

Magia patrzenia sobie w oczy

Oczy to bardzo ważny narząd, który pozwala nam na poznawanie świata, poznawanie innych ludzi. Patrzymy na nich każdego dnia: na przechodniów, znajomych w pracy, dzieci, rodzinę, wymieniamy się z nimi spojrzeniami, krótkimi lub chwilę dłuższymi. Są to kontakty wzrokowe wystarczające do komunikacji między sobą, ale czy zastanawialiście się co by się stało gdybyśmy robili to trochę dłużej niż zazwyczaj?

Kobieta_i_mezczyzna_zrodlo_123rf.com_-682x1024Zapewne wielu z nas powie, że takie dłuższe patrzenie w oczy zamienia się w gapienie, które może budzić skrępowanie, niepokój lub nawet agresję. Tak naprawdę wszystko zależy od człowieka, do którego te „gapiące się” oczy należą. Jeśli będzie to ktoś, kto chce nas skrzywdzić, jest niemiły – jego spojrzenie może wzbudzić nasza nieufność i poczucie zagrożenia. Natomiast gdy będzie to dobry człowiek, który życzliwie się do nas uśmiecha, także jego spojrzenie będzie dla nas czymś przyjemnym. Ważne jest także nasze nastawienie i nastrój danego dnia, bo gdy będziemy w złym nastroju, to trudno będzie nas udobruchać  dłuższym spojrzeniem, a może jednak…?

Paul Ekman, znany profesor psychologii uważa, że kontakt wzrokowy sygnalizuje uwagę, co jest bardzo ważne w dzisiejszym świecie licznych reklam, szybkiego przepływu informacji i mnóstwa nowych mediów, które nas nieustannie rozpraszają. Kiedy ktoś uważnie patrzy nam w oczy wiemy, że nas słucha i poświęca nam swoją uwagę, natomiast osoby, które unikają kontaktu wzrokowego mają coś do ukrycia i kłamią lub też wstydzą się własnych uczuć i emocji. Nie patrzymy także w oczy osobom, których nie lubimy. Dlatego nieufnie odnosimy się do osób, które podczas rozmowy nie zdejmują okularów przeciwsłonecznych, które są silną barierą utrudniającą nam zrozumienie intencji rozmówcy. Dlatego warto pamiętać, że nie zdejmowanie okularów przeciwsłonecznych podczas rozmowy jest wielce nie uprzejme. W niektórych kulturach patrzenie w oczy jest pewnym wyzwaniem, a spuszczanie wzroku uznaniem wyższości drugiej strony. Gdzie indziej natomiast spuszczenie wzroku jest okazaniem szacunku drugiej osobie.

Co innego jednak znaczy spojrzenie podczas rozmowy, a co innego gdy dwie osoby siedzą w milczeniu. Patrząc sobie głęboko w oczy z inną osobą, budzi się w nas wiele emocji. Takie wzrokowe spotkanie pozwala na zbudowanie między dwoma osobami niesamowitej relacji oraz wzmocnienia więzi, a także pewnego rodzaju wzajemnego zrozumienia. Dzieje się tak, gdyż same oczy mogą wyrazić bardzo wiele – często mówi się, ze ktoś rozumie się z kimś innym bez słów. Wystarczy wówczas sama wymiana spojrzeń. Głębokie wpatrywanie w oczy jest czymś bardzo intymnym – całkowicie obnażamy się przez drugą osobą. Dodatkowo trwając w ciszy, potęgują się nasze wewnętrzne przeżycia i emocje, które swoje ujście mają właśnie w spojrzeniu, tworzy się poczucie bliskości. Nie są to wcale łatwe momenty, ponieważ taka komunikacja pomiędzy ludźmi jest często bardzo wzruszającym i intensywnym przeżyciem, na które nie każdy jest gotowy. Wiemy wówczas,  czy ta druga osoba jest zła, smutna, wesoła, czy jest z nami szczera.

Young Romantic CoupleIntymność głębokiego spojrzenia pokazuje nam eksperyment australijskich psychologów Allana i Barbary Pease. Klientom biura matrymonialnego powiedziano, że właśnie spotkają się z idealnądla nich partnerką i na pewno będą świetnie się bawić na spotkaniu. Jest tylko jedno „ale”: kobieta miała uraz w dzieciństwie i jej oko trochę „ucieka” w bok. Badacze powiedzieli, że nie mają pewności, które to oko, ale wystarczy dobrze się przyjrzeć, żeby się zorientować. To samo powiedzieli kobietom o mężczyznach. Jaki był efekt? Pary spędziły wieczór, patrząc sobie głęboko w oczy, na próżno szukając defektu. Potem wszyscy zgodnie przyznawali, że spotkanie było romantyczne i wyjątkowe. Co ważne, w porównaniu z innymi parami dobieranymi przez biuro matrymonialne znacznie częściej umawiali się na dalsze randki. Dzięki temu eksperymentowi możemy potwierdzić, że poświęcenie czasu by popatrzeć sobie nawzajem głębiej w oczy pozwala na zbudowanie silnej więzi. Mówi się, że wystarczą cztery minuty do stworzenia takiej bliskości. Wydawałoby się, że cztery minuty to na prawdę niewiele czasu, ale niekoniecznie. Polecamy do obejrzenia film o pewnym ciekawym eksperymencie. Poproszono kilka par z różnym stażem partnerskim o siedzenie w ciszy naprzeciwko siebie przez cztery minuty i patrzenie sobie w oczy. Nic więcej. Efekty były niesamowite i poruszające, choć dla niektórych te cztery minuty to był długi czas:

Warto czasem poświęcić czas i spróbować popatrzeć w oczy drugiej osoby, chociaż przez chwilę, lub przez cztery minuty, a może nawet dłużej. :)  Spróbujcie sami!

Źródła: http: babyonline.pl, kobieta.pl, czasgentlemanow.pl, milionkobiet.pl, wrozenie24.com

child-girl-big-smile-t2

Uśmiech – naturalne lekarstwo na wszystko!

Poprawia nastrój, rozluźnia, relaksuje, zmienia także nasze relacje ze światem. Wzbudza on niesamowitą sympatię u drugiej osoby, dzięki niemu wyrażamy nasze pozytywne emocje, zjednujemy sobie przyjaciół i osiągamy życiowe cele. Uśmiech to coś naturalnego i bezcennego, to majątek, który istnieje tylko dzięki temu, że masz się nim z kim podzielić. Dowiedzcie się więcej o tym niepozornym grymasie twarzy! :D

042

Istnieje znaczna różnica między uśmiechem a śmiechem. Według Herberta Spencera (1870) kluczową sprawą dla rozróżnienia między uśmiechem a śmiechem jest siła pobudzenia. Jeśli bodziec jest słaby (umiarkowana radość, średnio zabawny żart), dochodzi tylko do niewielkich zmian zauważalnych w mimice, w miarę wzrostu pobudzenia zmiany obejmują kolejne mięśnie twarzy, pojawia się również wokalizacja. W ten sposób bezgłośny uśmiech przeobrazić się może w donośny śmiech. My jednak dzisiaj skupimy się na delikatnym i bezgłośnym uśmiechu.

Według definicji słownikowej jest to „lekkie wygięcie ust ku górze, połączone z mimiką twarzy, będące zwykle wyrazem uczuć radości, zadowolenia”. I w tym właśnie tkwi sekret serdecznego uśmiechu. Jest to niewerbalny sposób komunikowania uczuć. Oczywiście może też wyrażać pogardę lub ironię, ale to już inny temat. Szczery uśmiech to taki, w którym wykorzystuje mięśnie jarzmowe, które podnoszą kąciki ust i mięśnie okrężne oka, które podnoszą policzki i tworzą zmarszczki wokół oczu. Nazywamy bywa „szczerym uśmiechem” dlatego, że większość ludzi nie jest w stanie świadomie kontrolować mięśni okrężnych oka.

 

Uśmiech to piękno

Sprawia, że nasza twarz staje się przyjemniejsza, w oczach innych stajemy się piękniejsi, zdrowsi i szczęśliwsi. Uśmiechając się sprawiamy wrażenie jakbyśmy wołali: „chodź, jestem chętny do rozmowy”. Ponadto radosny uśmiech sprawia, że mięśnie twarzy są pobudzone do wysiłku, dodatkowo są nieco masowane pobudzając skórę do wzrostu elastyczności i utrzymania na dłużej jędrności skóry.

Według badań, które zostały przeprowadzone jakiś czas temu w Niemczech można wysnuć zaskakujące wnioski. Ludzie smutni, zdenerwowani i zasępieni byli oceniani na o wiele starszych niż ludzie uśmiechnięci. Naukowcy tłumaczyli to tym, że zadowolone twarze wydają się o wiele bardziej atrakcyjniejsze od tych smutnych. Zmarszczki mimiczne, które tworzą się podczas intensywnego uśmiechu są odbierane ponadto przez innych ludzi zaskakująco pozytywnie. Wniosek jaki możemy wysnuć jest jasny – uśmiech to piękno!

1424261888_zapechatlevshie-lyubov-9

Lek na depresję

4c387c2d77c1146a9277842bb56d58c4Uśmiech może wpływać na emocje. Wprawia w lepszy nastrój. Wychodzi też na pożytek ciału. Mówi się, że śmiech to zdrowie. I rzeczywiście, zdaniem lekarzy zdrowie fizyczne w dużym stopniu zależy od nastroju. Z licznych badań wynika, że takie czynniki, jak przedłużający się stres lub ujemne emocje osłabiają odporność. Natomiast uśmiech poprawia samopoczucie. Każdy z nas czuje się lepiej, gdy ma przy sobie ludzi uśmiechniętych. Uśmiech sprawia, że mamy ochotę z kimś nawiązać kontakt, czujemy się swobodniej.

Jane Plant, główny doradca naukowy rządu Wielkiej Brytanii, proponuje uśmiechanie się milionom Brytyjczyków, którzy cierpią na skutek lęków, stresów i depresji. – Uśmiech to sposób na oszukanie naszego mózgu, żeby myślał, że wszystko jest w porządku, nawet jeśli nie jest – mówi Plant – Człowiek przeżywający łagodną depresję powinien pokazywać światu szczęśliwą twarz, ponieważ polepszy to nastawienie innych i poprawi jego nastrój.

Naukowcy z University of Kansas badali jak uśmiech wpływa na funkcjonowanie człowieka w stresujących sytuacjach. Udowodnili, że może redukować szkodliwy wpływ stresu na serce człowieka. Okazało się, że każdy rodzaj uśmiechu, nawet wymuszony, pozytywnie oddziaływał na organizm, zmniejszając częstotliwość uderzeń serca podczas stresujących sytuacji. Najsilniejszy efekt dało się zauważyć, gdy ludzie uśmiechali się szczerze.

 


Jednoczenie ludzi

5334264140_66cd53482c_bUśmiech ma wielką siłę oddziaływania. Gdy jest szczery, kruszy lody podejrzeń. Burzy wznoszone przez lata mury uprzedzeń. Zjednuje serca, które wcześniej przepełniała niewiara i nieufność. Przynosi radość i ukojenie. Mówi: rozumiem cię, nic się nie martw. Potrafi działać jak zawór bezpieczeństwa w szybkowarze. Niesie ulgę, gdy jesteśmy rozdrażnieni lub zniechęceni.

Wyobraźmy sobie, że otrzymujemy od kogoś radę lub upomnienie. Jaki wyraz chcielibyśmy widzieć na jego twarzy? Mina surowa lub chłodna sugeruje rozdrażnienie, gniew, odrzucenie, a nawet wrogość. Czyż jednak ciepły uśmiech rozmówcy nie sprawi, że poczujemy się swobodniej i łatwiej będzie nam przyjąć radę? W napiętych sytuacjach uśmiech z pewnością pomoże uniknąć nieporozumień.

 

Uśmiechanie się jest dobre, ale…

Niestety, nie każdy uśmiech jest szczery. Oszuści, przestępcy, pozbawieni skrupułów handlarze i tym podobni ludzie nieraz promiennie się uśmiechają. Dobrze wiedzą, że uśmiech rozbraja i usypia czujność.

Trzeba jednak wziąć też pod uwagę, że niektórym — ze względu na wychowanie lub warunki życia — trudniej się uśmiechać. Nawet gdy dobrze o kimś myślą, nie są przyzwyczajeni do wyrażania tego uśmiechem. Na przykład tradycja japońska wymaga od mężczyzn absolutnego panowania nad sobą i trwania w milczeniu, dlatego wielu z nich nie ma zwyczaju uśmiechać się do ludzi uważanych za obcych. Podobne wzorce mogą być przyjęte w innych kulturach. Ponadto uśmiechanie się może sprawiać trudność komuś z natury nieśmiałemu. Dlatego nie oceniajmy nikogo na podstawie szerokości bądź częstotliwości uśmiechów. Każdy z nas jest inny i to samo trzeba powiedzieć o naszych cechach charakteru oraz sposobach komunikowania się z otoczeniem.

 

Ćwiczenia na uśmiechanie:

5210_7Ważne jest, by się odprężyć i uśmiechać z głębi serca, w przeciwnym razie będzie to tylko sztuczny grymas To, co kryje się w nas, z pewnością prędzej czy później wyjdzie na jaw nie tylko za pośrednictwem słów i czynów, lecz także wyrazu twarzy. Powinniśmy więc nieustannie pracować nad pozytywnym sposobem myślenia. Na mimikę silnie oddziałuje stosunek do innych. Warto zatem koncentrować się na zaletach członków rodziny, sąsiadów i przyjaciół. Będzie nam wówczas o wiele łatwiej uśmiechać się do nich — i to szczerze.

Psychologowie są zdania, że nawet jeśli nie jest nam do śmiechu, ale będziemy się uśmiechać trochę na siłę, poprawimy sobie nastrój. Dlatego teraz, gdy czytasz te słowa, uśmiechnij się do siebie. Od razu lepiej, prawda? Pamiętaj o uśmiechu, gdy wstajesz rano i spoglądasz w lustro, gdy budzisz dzieci, by szły do szkoły, i gdy otwierasz oczy, by zobaczyć tuż obok bliską osobę. Potrenuj swój uśmiech przez kilka dni, a przekonasz się, że twoje życie będzie miało lepszą jakość.

Przeprowadź  też prosty eksperyment – idź do pracy i przez cały dzień miej ponurą minę. A przez cały następny uśmiechaj się do każdego, z kim rozmawiasz i załatwiasz interesy. Szybko zauważysz różnicę. Z tobą ponurą niewiele osób będzie chciało przebywać dłuższą chwilę i prawdopodobnie niewiele zdziałasz w interesach. Jeśli będziesz się uśmiechać, ludzie będą cię odbierać jako osobę życzliwą, pewną siebie i sympatyczną. Więcej zyskasz.

Na deser:

  • Uśmiechaj się na przekór wszystkiemu: gdy ci źle, smutno, gdy jesteś w stresie lub gdy masz zły dzień.
  • Uśmiechaj się do ludzi na ulicy. Jeśli ktoś odwzajemni Twój uśmiech świat stanie się piękniejszy.
  • Nie zapominaj o uśmiechu, gdy rozmawiasz z dziećmi. Dzięki temu szybko się nauczą, że w kontaktach z ludźmi lepszy jest uśmiech niż ponura mina.
  • Podczas sprzeczki lepiej się na koniec uśmiechnąć niż cały czas krzyczeć. Uśmiech może pomóc sprzeczkę zażegnać.
  • Daj się polubić przez samego siebie – uśmiechaj się do samego siebie, później do innych, a wtedy ta radość z uśmiechania wróci do Ciebie ze zdwojoną siłą! :)
  •  W uśmiechu jest czarodziejska moc. Możesz ją wykorzystywać bez ograniczeń. Spróbuj!

 

Źródła: estrefazdrowia.pl, nadmorski24.pl, estrefazdrowia.pl, wol.jw.org, polki.pl, kobieta.onet.pl, psychologia.studentnews.pl

empathy-1-part-2

Czy warto być empatycznym?

Czy uważasz się za osobę, która doskonale potrafi poznać, kiedy Twój znajomy jest smutny? Czy kiedy ktoś opowiada Ci o swoich problemach, potrafisz wczuć się i zrozumieć jego punkt widzenia? Czy nie masz problemów z odgadnięciem jaką motywacją kierował się ktoś, kto zrobił coś dziwnego i niespotykanego? Jeśli odpowiedziałeś „tak” na powyższe pytania, jesteś osobą, która posiada rozbudowaną empatię. A może odpowiedziałeś „nie” i zastanawiasz się, czy możesz stać się bardziej empatyczny?

razgovorJak rodzi się nasza empatia?

Powiedzenie o kimś, że jest empatyczny oznacza bardzo pozytywną ocenę.  Nie mylić z pojęciem „emocjonalny”, które oznacza osobę na wszystko reagującą nagłymi silnymi emocjami, trochę nieprzewidywalną. Człowiek empatyczny to ktoś wrażliwy, okazujący współczucie, potrafiący wczuć się w sytuację drugiej osoby i pomóc jej w trudnej sytuacji. Nasza empatia wynika przede wszystkim z dziedziczenia. W spadku po przodkach dziedziczymy empatię w jakichś 40-50% , a więc aż połowa naszej empatii jest dana nam z góry przez rodziców! Oczywiście możemy dziedziczyć predyspozycje zarówno do silnej empatii jak i osłabionej. Innym biologicznym czynnikiem, wpływającym na nasze umiejętności współodczuwania, jest nasz temperament. Osoby o silniejszej intensywności afektu będą bardziej emocjonalne i wydaje się, że także empatyczne, od tych, u których ów konstrukt będzie słabszy. Możemy także zauważyć, że na naszą empatię wyraźny wpływ mają nasze uczuciowe relacje z rodziną oraz sposób przywiązania. Dzieci przywiązane w sposób bezpieczny (na wyjście mamy z pokoju i pojawienie się obcego reagowały pozytywnie i bez paniki, czy płaczu) były w przedszkolach bardziej zajęte nowymi kolegami i częściej pomagały innym dzieciom, niż te o sposobie przywiązania się ambiwalentnym, czy unikającym (czyli dziećmi obojętnymi lub wycofującymi się z powodu pojawienia się nowej, nieznanej sytuacji). Oprócz samych uczuć przekazywanych dzieciom przez rodziców, wpływ wydaje się mieć także sposób sprawowania opieki rodzicielskiej, który polega na pokazywaniu dziecku, jakie negatywne konsekwencje odczuwa otoczenie dziecka, kiedy zachowa się źle, lub wbrew nakazom rodziców. Przez ową naukę konsekwencji, dzieci uczą się postrzegać krzywdę innych i ją unikać. Badania pokazały również, że nie ma istotnych różnic, jeśli chodzi o intensywność współodczuwania zależnie od płci, podobnie jak metody polegające na badaniu reakcji fizjologicznych i mimicznych. A więc wychodzi na to, że kobiety uważają się za bardziej empatyczne, gdyż wpływają na to stereotypy i przyjmowane role płciowe!

Co daje nam empatia?

ComfortConversationEmpatia jest zachowaniem, biologicznie i adaptacyjnie bardzo istotnym. Dzięki tej umiejętności jesteśmy w stanie rozumieć inne osoby bez słów i udzielić stosownej pomocy, tak przecież zachowują się zwierzęta! Małpki, które mają wybór między jedzeniem tylko dla siebie, albo dla siebie i drugiej, równie głodnej małpki wybiorą tę drugą, bądź podzielą się posiłkiem! Zachowania takie zwiększają szanse na przetrwanie gatunku. W dzisiejszym świecie (poza dżunglą i małpkami) empatia może wiązać się z innymi aspektami. Rozumiejąc inne osoby, stajesz się dla nich atrakcyjniejszym partnerem do rozmów. Czują się wysłuchane, potrzebne i zrozumiane. Może to zwiększać szansę na tworzenie nowych przyjaźni, czy też rozpoczęcie szczęśliwego związku ponieważ osoby empatyczne uważane są za atrakcyjne. Z badań dr. Davida M. Bussa wynika, że dobroć i hojność zajmuje trzecią pozycję na liście cech najbardziej pożądanych u mężczyzny przez kobiety. Kobiety obserwują, czy partnera stać na bezinteresowność i wielkoduszność w stosunku do obcych, czy przejmuje się cudzym nieszczęściem, czy potrafi się dzielić tym, co ma. Jak widać, dobroć zapewnia  między innymi sukces reprodukcyjny.

Naukowcy potwierdzają, że działanie na rzecz innych może przedłużać nasze zdrowie i życie. Gdy pomagamy pojawiają się w nas  pozytywne emocje choćby w efekcie wzmożonej produkcji serotoniny, oksytocyny i dopaminy w mózgu, które wzmacniają też naszą odporność na choroby. Ponadto współodczuwając i  pomagając możemy zmienić się na lepsze. Świetnym dowodem na zmiany spowodowane pozytywną działalnością są escutarprogramy resocjalizacyjne dla więźniów, w ramach których zajmują się oni nieodpłatnie pracą na rzecz nieuleczalnie chorych, sierot czy niepełnosprawnych. Zbadano, że nawet w ciężkich przypadkach demoralizacji taka dobrowolna praca przynosi zadziwiające efekty. Więźniowie, do niedawna oceniający siebie bardzo nisko („jestem nikim, zerem… itp.”), zaczynali myśleć o sobie inaczej. Przekonywali się, że stać ich na to, żeby robić coś dobrego, mogą zyskać sympatię i wdzięczność innych. Nabierali szacunku do siebie, a wskaźnik recydywy wśród nich był znacznie niższy.

Wyzwalanie w sobie empatii pomaga także w walce z depresją. Obniżony nastrój, depresja powoduje swego rodzaju zakleszczenie w sobie i koncentrację na własnych problemach. Lekarstwem może być rozwój inteligencji emocjonalnej (EQ), czyli umiejętności wczucia się w innych.  To wcale nie musi być koniecznie wyjazd na misję w Afryce. Wystarczą drobne akty, jak np. zawiezienie ubrań do schroniska dla bezdomnych, pomoc starszemu sąsiadowi w wyprowadzaniu psa. Badania wskazują, że rozwijanie współczucia w istotny sposób łagodzi objawy depresji i nerwicy. Ludzie, którzy pomogą innym, doznają przypływu energii i czują się mocniejsi psychicznie. To daje im zastrzyk energii, by radzić sobie z codziennym stresem.

MTAyNHg3Njg,12211155_12211835

Istnieją zawody, których nie wyobrażamy sobie bez zdolności empatyzowania. Wyobraź sobie pielęgniarkę, dającą zastrzyk dziecku z zaciętą miną, lub dentystkę, która z sadystycznym uśmiechem boruje zęby. Taki „specjalista” nie miałby wielu pacjentów, dlatego częściej powtarza, że „to potrwa chwilkę” lub stara się nas rozweselić. A więc jednak chyba warto przećwiczyć metody, które pozwolą Ci rozwinąć empatię!

Sposoby rozwijania empatii

  1. hires_handsBrak koncentracji uwagi jako skuteczna blokada empatii. Najczęstszą przeszkodą we wzajemnym współodczuwaniu wydaje się być problem z koncentracją. Często rozmawiając z kimś, zaczynamy się skupiać na szumie z zewnątrz, rozpraszać się innymi galopującymi po głowie myślami. Sytuacja w pracy, czy na uczelni też może nam przeszkodzić w skupieniu się na innych, gdyż za bardzo jesteśmy zaabsorbowani sobą. Kiedy więc chcemy być bardziej empatyczni, podczas rozmowy z drugą osobą poświęćmy jej maksimum uwagi, starając się ignorować inne sygnały, hałasy i myśli.
  2. Komunikowanie się i zdolność aktywnego słuchania. Aby poprawić empatyczność, powinniśmy wzmocnić nasze umiejętności komunikowania się. Często problem z współodczuwaniem emocji może wiązać się z tym, że „słyszymy”, a nie „słuchamy” odbiorcy. Po części wynika to z braku koncentracji, ale może też z braku zainteresowania tematem. Kiedy nie słuchamy aktywnie, nie dopuszczamy emocji drugiej osoby do własnej świadomości i nie jesteśmy w stanie powiedzieć, dlaczego zachowuje się tak, jak zachowuje, co myśli i po co.
  3. Samoświadomość – wgląd w swoje emocje i zachowania. W empatii ważna jest nie tylko świadomość własnych emocji, ale i własnego ciała przekazującego sygnały niewerbalne innym. Jeśli podczas rozmowy całym ciałem i gestami ukazujemy znudzenie (rozłożona sylwetka, rozglądanie się na boki, czy też najgorsze – ziewanie) to nasz rozmówca, będzie starał się przekazać minimum informacji, co nie będzie sprzyjał współodczuwaniu. Osoba ta pomyśli, że nudzi Cię to co mówi i będzie się starała jak najszybciej zakończyć temat.
  4. Nauka zmiany ról – Gestaltowskie krzesła. Jeśli naprawdę pojawia się problem z empatyzowaniem, może nam pomóc metoda terapeutyczna z psychologii Gestalt – zwana dwoma krzesłami. Polega ona na tym, aby wyobrazić sobie, że na krześle obok siedzi osoba, której nie rozumiemy. Następnie przesiadamy się na krzesło tej osoby i wchodzimy w jej rolę. Staramy się jak najdokładniej oddać jej punkt widzenia, wyobrazić sobie jej myśli i uczucia. To ćwiczenie jest często pomocne, bo pozwala spojrzeć na różne sytuacje z perspektywy innej osoby, którą chcielibyśmy lepiej zrozumieć i empatyzować z nią.
  5. Wizualizacja. Jeśli w dalszym ciągu mamy problem ze zrozumieniem drugiej osoby, należałoby się zastanowić, co w takiej sytuacji zrobilibyśmy my. Jeśli Twój kolega płacze z powodu oblanego egzaminu z ciężkiego przedmiotu, pomyśl jak ty byś się czuł w takiej sytuacji i co byś zrobił, a także co chciałbyś usłyszeć. Takie zachowanie nie tylko sprawi, że będziesz lepiej rozumiał drugą osobę, ale też możesz dać jej poradę, dzięki której lepiej sobie poradzi.

Jak widać, chyba warto rozwijać w sobie empatię, ponieważ zostanie to docenione przez innych, a my sami również poczujemy się lepiej. Nic do stracenia! :)

 

 

Źródła: akcja-empatia.pl, wiecjestem.us.edu.pl, menshealth.pl

 

635443120677618631

Pozytywny wpływ zwierząt na człowieka

Zwierzęta towarzyszą nam od wieków. Kiedyś jako zwierzęta do pracy, dzisiaj jako członkowie rodziny. Bardzo często nie jesteśmy świadomi ile tak naprawdę dobrego dają nam zwierzęta, i jak duży wpływ maja na nasze życie. Wiele zalet posiadania zwierząt potwierdzono naukowo, a każdy kto je posiada, chyba może się z tym zgodzić. W Polsce według statystyk co druga osoba posiada pod opieką lub w najbliższym otoczeniu jakiegoś zwierzaka.  Co zatem, dzięki swojemu pupilowi zyskuje ta „co druga” osoba?

 

Dobrym przykładem pozytywnego  wpływu zwierząt na człowieka jest powstanie  zooterapii, znanej również pod nazwą animaloterapii. Jest to naturalna metoda leczenia poprzez dobroczynny dla człowieka kontakt ze zwierzętami. Dla każdego człowieka kontakt ze zwierzętami jest bardzo ważny, w szczególności dla osób chorych i niepełnosprawnych. Zwierzęta są istotami żywymi, które można dotykać, głaskać, przytulać brać na ręce, na kolana. W zooterapi, tak jak w każdym innym leczeniu bardzo ważne znaczenie odgrywa dotyk. Powoduje on wydzielanie endorfin, hormonów szczęścia. Zwierzęta są bardzo dobrymi terapeutami, bo przyjmują nas takich, jacy jesteśmy, nie oceniają, nie zauważają różnic miedzy osobą zdrową i tą niepełnosprawną. Zachowują się naturalnie i dzięki temu osoby chore, również zachowują się naturalnie i spontanicznie. Zwierzęta są często powodem śmiechu, zadowolenia i radości, a każdy wie, że „śmiech to zdrowie”. Powodują rozluźnienie, dostarczają wytchnienia, odpoczynku i oderwania się od myślenia o kłopotach i niepowodzeniach. 793324_28238679Dostarczają również tematów do rozmów z innymi ludźmi, co zwłaszcza dla osób samotnych jest bardzo ważne. Badania przeprowadzane na całym świecie potwierdzają dobroczynne działanie zwierząt na ludzki organizm, stan fizyczny, a przede wszystkim psychiczny. Dlatego coraz częściej stosowane są terapie dla chorych z udziałem zwierząt. W Polsce najpopularniejsza jest dogoterapia (kontakt z psem), hipoterapia (kontakt z koniem) i felinoterapia (kontakt z kotem). Na świecie znane są również onoterapia (kontakt z osłami i mułami) oraz delfinoterapia (kontakt z delfinami).

Przyjrzyjmy się zatem dokładniej na poszczególnym zmianom, jakie zachodzą w naszym życiu i w nas samych dzięki zwierzętom.

 

  1. Redukują stres

Pomaga już samo przebywanie w jednym pokoju z ulubieńcem. Gdy patrzymy na swojego pupila, który cieszy się na nasz widok albo się do nas przytula, organizm wydziela oksytocynę. Hormon ten wpływa na tworzenie więzi i budzi odruchy opiekuńcze. W dodatku podwyższanie się poziomu oksytocyny wpływa na obniżenie poziomu kortyzolu, nazywanego hormonem stresu. Metodę obcowania ze zwierzętami stosuje się m.in.  w leczeniu stresu pourazowego u weteranów wojennych.

Samo towarzystwo psa czy kota sprawia, że łatwiej radzimy sobie z trudnymi sytuacjami. Towarzyszy im wówczas mniejsze napięcie i zdenerwowanie.

 

  1. Obniżają poziom cholesterolu

Gdy masz w domu psa, musisz z nim wychodzić codziennie na spacery. A ruch pomaga utrzymać poziom złego cholesterolu w ryzach. Opinię tę potwierdzają badania australijskiej Narodowej Fundacji Kardiologicznej. Eksperci zauważyli, że ludzie posiadający psa, zwłaszcza mężczyźni, mają mniejsze skłonności do nadciśnienia, nadwagi i podwyższonego cholesterolu niż osoby, które nie mieszkają ze zwierzęciem.

 

  1. Obniżają ciśnienie

7802A to wszystko dzięki zbawiennemu wpływowi głaskania zwierząt futerkowych. Badania naukowców ze Stanowego Uniwersytetu Nowego Jorku w Buffalo dowiodły, że na ludzi z nadciśnieniem głaskanie kota czy psa działa tak, jak gdyby przyjmowali połowę zalecanej przez lekarzy dawki leku na obniżenie ciśnienia.

Także zabawa z psem obniża za wysokie ciśnienie krwi, nawet sama obecność zwierzęcia w jednym pomieszczeniu powoduje, że niepokój związany z jakąś stresującą sytuacją – znacznie spada. Podobne efekty są zauważalne nawet gdy obserwujemy rybki pływające w akwarium.  Ptaki, papugi i kanarki działają z kolei rozweselająco.

 

  1. Polepszają kondycję

Pies jest lepszym kompanem na szwendanie się po mieście niż jakikolwiek kumpel. Ludzie, którzy wychodzą na spacer z czworonogiem, cieszą się lepszą kondycją niż ci, którzy preferują przechadzki w towarzystwie znajomych czy rodziny. Inne badania pokazały, że posiadacze psów spacerują średnio 300 minut tygodniowo, podczas gdy ludzie bez zwierzęcia chodzą średnio zaledwie 168 minut. Ponadto psiarze mają o 54 proc. większą szansę na osiągnięcie zaleconej przez lekarzy „dawki” codziennego ruchu.

 

  1. Wydłużają życie

Niższy cholesterol, ciśnienie krwi, zredukowany stres i lepsza kondycja – kombinacja tych korzyści z posiadania zwierzęcia wpływa na zmniejszenie ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Potwierdzają to wnioski z badań z 2013 r. Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego, które podkreśla, że zwierzęta futerkowe (zwłaszcza psy) zwiększają szansę pacjenta na dłuższe życie w zdrowiu i dobrej kondycji.  Inne badania z kolei wykazały, iż w ciągu 10 miesięcy od kupienia zwierzęcia jego właściciele rzadziej cierpieli na drobne dolegliwości somatyczne, takie jak katar, kaszel, bóle pleców, głowy czy też bezsenność. Wynikało z nich także, że osoby, które mieszkają z czworonogiem rzadziej chodzą do lekarzy niż osoby nie posiadające zwierząt. Właściciele psów odwiedzali lekarzy o 8% rzadziej niż osoby nie posiadające zwierząt, a właściciele kotów o 12%.

wpid-terapia_z_psem_a_dzieci_i_osoby_starsze-1024x576

  1. Przeciwdziałają alergii u dzieci

Jeśli miałeś zwierzę w dzieciństwie, jesteś szczęściarzem. Badania dowiodły, że dzieci, które do szóstego miesiąca życia miały kontakt ze zwierzętami, rzadziej cierpią na alergię, uczulenia, wypryski i astmę w późniejszych latach. Maluchy wychowane na wsi, otoczone kotami, psami, krowami czy nawet sporadycznie myszami, mają lepiej ukształtowany system immunologiczny.

 

  1. Pomagają w walce z depresją

Bliska relacja z pupilem łagodzi przebieg depresji, a nawet pomaga ją wyleczyć. Szczególny wpływ na polepszenie samopoczucia mają psy, które redukują napięcie, poprawiają samoocenę i utwierdzają w poczuciu autonomii i byciu kompetentnym . Pupile dają coś, na czym człowiek z depresją może się skoncentrować, przez co nie myśli o problemach i chorobie. Z kolei gdy zwierzę zwraca na taką osobę uwagę, chory czuje się zaakceptowany i kochany.

 

  1. DelfiniterapiaIV.2013Sealanya_ByWeglu201Pomagają znieść chroniczny ból

A to dzięki temu, że odwracają uwagę od fizycznego cierpienia.  Dowiodły tego obserwacje w szpitalach, w których do pacjentów dopuszczane były ukochane zwierzęta. W późniejszych rozmowach chorzy ci zaznaczali na skali niższy poziom bólu niż osoby, których pupile nie „odwiedzały”. Zaobserwowano, że pacjenci, którzy poddali się operacji wymiany stawu biodrowego, po zastosowaniu „zwierzęcej terapii” przyjmowali mniej leków przeciwbólowych.

 

 

  1. Utrwalają więzi międzyludzkie

Młodzi ludzie, którzy czują więź z pupilem, potrafią budować trwalsze związki z innymi osobami w porównaniu z tymi, którzy zwierząt nie posiadają. Ponadto właściciele kotów czy psów są bardziej skłonni przejmować rolę decydenta w relacjach z partnerem, są bardziej odpowiedzialni, pewni siebie i okazują empatię. Spacer z psem zwiększa także możliwości kontaktów interpersonalnych, stwarza okazję do zatrzymania się i pogawędki z innymi „spacerowiczami” – człowiek staje się więc w tym czasie bardziej „dostępny”. A rozmowy dwóch właścicieli czworonogów są na ogół przyjazne (oczywiście poza przypadkami, gdy psy nie przypadną sobie do gustu…).

 

  1. Monitorują stan zdrowia właściciela

Zwierzęta są bardzo wrażliwe na wszelkie zmiany zachowania właściciela. Okazuje się, że czuły nos niektórych psów potrafi wyczuć chociażby poziom cukru u diabetyków, zanim jeszcze zauważy to sam właściciel. Gdy chorym na cukrzycę spada poziom glukozy, dochodzi w ich organizmie do kwasicy ketonowej, czyli stanu, w którym zamiast cukru spalany jest tłuszcz. Zmienia się wówczas zamach oddechu, co wyszkolone psy znakomicie wyczuwają.

 

  1. shutterstock-man-dog-playingPodwyższają samoocenę

Zwierzęta nie oceniają i akceptują właściciela takim, jaki jest, bez względu na wygląd czy zachowanie, kochają bezwarunkowo. To wszystko wpływa na podwyższenie samooceny u człowieka. Postawa ta nie dotyczy tylko psów, ale też kotów, które również przywiązują się do swojego pana. Eksperci dowodzą, że właściciele zwierząt w większym stopniu akceptują siebie niż osoby, które nie mają kota czy psa.

 

 

  1. Zbliżają do siebie członków rodziny

Badania pokazują, że w momencie, gdy skłaniasz dziecko do spaceru z psem albo nakarmienia kota, wzmacniają się więzi między Wami. Zwierzęta są wdzięcznym tematem do rozmowy z dzieckiem czy partnerem. Co więcej, dzieci uczą się odpowiedzialności i troski o innych. Ponadto to właśnie w związku z ulubionym zwierzęciem przeżywają swoje pierwsze doświadczenia ze śmiercią, co jest dla nich edukacyjnym przeżyciem i pretekstem do głębokiej rozmowy z rodzicem.

 

  1. Zmniejszają poczucie samotności

Domowy zwierzak może dać to czego często nie mogą zaoferować inni ludzie: miłość i towarzystwo. A przy tym nie marudzi, nie zdradza, a może nawet… ogrzać. Jest wiec doskonałym antidotum na samotność. Badania przeprowadzone przez naukowców Saint Louis University wykazały, że mieszkańcy domów opieki czuli się mniej samotni, gdy przebywali z psem niż wówczas gdy przebywali z innymi ludźmi! W interwencjach przeprowadzanych przez inspektorów Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami często spotykają oni samotne osoby, dla których pies czy kot to jedyne towarzystwo i często także jedyna motywacja do życia. W więzieniach, w których zezwolono na wizyty zwierząt lub trzymanie własnych zanotowano znaczne zmniejszenie częstotliwości aktów przemocy, prób samobójczych i zażywania narkotyków.

pies-i-dziecko-12

Zooterapia jest coraz bardziej rozwijaną na świecie terapią dla osób niepełnosprawnych, chorych i starszych. Kantakt z każdym zwierzęciem ma pozytywny wpływ na zdrowie człowieka. Jeżeli ktoś chciałby rozpocząć taką terapię powinien zgłosić się do jednej z instytucji, które zajmują się jej prowadzeniem. W Polsce są to m. in. :

  • Polski Związek Dogoterapii
  • Polskie Towarzystwo Kynoterapeutczne
  • Gospodarstwo Agroturystyczne Parlament – opoterapia
  • Fundacja „Mruczący Terapeuta” z Olsztyna.

 

Zwierzęta poprawiają nasze samopoczucie, relaksują, obniżają ciśnienie, a przede wszystkim są zawsze wierne i oddane.  Obecność zwierząt w naszym życiu być może ma tak zbawienny na nas wpływ, dlatego że zwierzęta nie osądzają nas tylko po prostu kochają. Trudno chyba o lepszego towarzysza. :)

 

 

Źródła: linia-zdrowia.pl, eioba.pli, hipokrates2012.wordpress.com, bedrift.pl, malypikus.pl,konektia.pl

 

Excited Shopping Woman

Zakupy- kiedy stają się zagrożeniem

Wciąż powszechnie uważany jest za błahy problem i traktowany z przymrużeniem oka. Nie uzależnia chemicznie, jak alkohol czy narkotyki. Zaczyna się niewinnie i bardzo długo trudno go dostrzec. Nie powoduje chwiejnego kroku i mętnego spojrzenia. Jego ślady trudno jest wytropić, ale ten nałóg może zrujnować nam życie równie skutecznie jak narkotyki czy alkohol. To zakupoholizm!

W dzisiejszych czasach reklamy atakują nas z każdej strony i zachęcają do kupowania kolejnych towarów, które mogą podnieść naszą wartość, zmienić nasz wizerunek w oczach innych, podnieść prestiż czy zmienić nasze życie Kupowanie jest coraz wygodniejsze. Dzięki sklepom on-line możemy kupować przez całą dobę nie wychodząc z domu, a dzięki kartom kredytowym możemy odsunąć w czasie nieprzyjemny moment rozstania z pieniędzmi. To wygodne, przyjemne i – jak się wydaje – bezpieczne. Dla znacznej części społeczeństwa zakupy stają się jednak wstępem do pułapki, z której niełatwo się wydostać. W USA na zakupoholizm cierpi ok. 6-10 proc. społeczeństwa (według różnych badań), w Wielkiej Brytanii jest to aż 15 proc., a w Polsce, jak szacują specjaliści, 2-5 proc. populacji.

dla Agi mZakupoholizm – co to jest?

Przyjmuje się, że uzależnienie od zakupów to specyficzna odmiana uzależnienia od czynności polegająca na natrętnej, wywołującej dyskomfort psychiczny, potrzebie kupowania czegoś i uczuciu spadku napięcia po dokonaniu zakupu. Dlatego powiedzmy to sobie wyraźnie – zakupoholizm to choroba! Podobnie jak alkoholizm czy pracoholizm. Nie można jej bagatelizować. Jednym zdaniem zakupoholizm można określić jako uzależnienie od kupowania. Może mieć poważne skutki, zwłaszcza dla zdrowia psychicznego. Powoduje zaburzenia emocjonalne, wywołuje uczucia osamotnienia, czy poczucie wewnętrznego konfliktu.

13.-zakupoholizm_300

Jest to choroba pociągająca za sobą ogromne konsekwencje. Zakupoholizm często prowadzi do nabywania rzeczy, na które nas nie stać i zaniedbywania innych niezbędnych wydatków. Uzależniony wpada w długi, rośnie jego poczucie winy. Umysł takiego człowieka nieustannie zaprzątają myśli o zakupach, co powoduje, że zaniedbywane są inne formy funkcjonowania społecznego: kontakty towarzyskie czy praca. Zakupoholizm, tak jak inne uzależnienia, przebiega fazami. W początkowej „fazie zwycięstw” trafia się na „świetne okazje”, zakupy cieszą i nie budzi to niepokoju ani otoczenia, ani samej zainteresowanej osoby. W fazie drugiej, „fazie strat”, zakupoholik wydaje coraz więcej, okłamuje najbliższych, pożycza ze wszystkich możliwych źródeł. Jeżeli nie zostanie podjęte leczenie, w następnym etapie może dojść do utraty pracy, rozpadu rodziny i związków przyjacielskich, do wyniszczenia psychicznego, a nawet do samobójstwa. Ogromne zadłużenie może również doprowadzić zakupoholika przed oblicze wymiaru sprawiedliwości.

 

Kto jest najbardziej zagrożony?

Badania i statystyki wskazują, że problem zakupoholizmu dotyczy częściej kobiet niż mężczyzn. Jeśli zaś chodzi o wiek, to większy odsetek uzależnionych występuje wśród osób pomiędzy 18 a 35 rokiem życia. Kompulsywnych konsumentów cechuje niższa samoocena, poszukiwanie akceptacji u innych, większa zależność od innych, większa skłonność do fantazjowania, stosowanie ucieczkowych strategii radzenia sobie ze stresem, materializm, poszukiwanie doznań. Konsumentami łatwiej uzależniającymi się od kupowania są także osoby o wyższym poziomie perfekcjonizmu, dla których angażowanie się w zakupy może być źródłem autonomii.

Gdzie biegnie granica między zwykłym kupowaniem, a uzależnieniem?

Większe zarobki i dostępność różnorodnych towarów na półkach sklepowych spowodowały wzrost konsumpcjonizmu. Robienie zakupów stało się czynnością tak naturalną, że ciężko nawet wyobrazić sobie dzień bez wejścia do sklepu. Skąd więc wiadomo, kiedy niewinne zakupy przeradzają się w poważny problem?

  1. OverspendingSilna potrzeba albo poczucie przymusu dokonywania zakupów. Uzależnieni mówią o uczuciu nieznośnego napięcia w ciele, któremu towarzyszą fantazje na temat zakupu poszczególnych produktów.
  2. Subiektywne przekonanie o mniejszej możliwości kontrolowania zachowań związanych z zakupami, czyli upośledzenie kontroli nad powstrzymywaniem się od zakupów oraz nad długością i częstotliwością poświęcania czasu na dokonywanie zakupów. Pacjenci na terapii odwykowej w różny sposób opisują swoją kontrolę nad zakupami. Ci, którzy zdają sobie sprawę z tego, że nie potrafią się kontrolować, są na dobrej drodze do sukcesu w opanowaniu kompulsji. Jednakże spora część pacjentów ma trudności z rozpoznaniem u siebie cech utraty kontroli. Mechanizm racjonalizacji bywa czasem tak silnie rozbudowany, że nawet pomimo debetu na karcie, osoba dalej dokonuje zakupów. Często też bywa tak, że pacjenci z powodu niezrozumienia, że kontrola już dawno została zachwiana albo też ze wstydu, w ogóle nie informują innych o swoich kłopotach z wydatkami, skupiając się w rozmowie np. na objawach depresji, które skądinąd prawie zawsze towarzyszą osobom uzależnionym od zakupów.
  3. Występowanie, przy próbach ograniczenia możliwości dokonywania zakupów, niepokoju, rozdrażnienia czy gorszego samopoczucia oraz ustępowanie tych stanów z chwilą pojawienia się możliwości ich realizowania.
  4. Spędzanie coraz większej ilości czasu na zakupach w celu uzyskania zadowolenia czy dobrego samopoczucia, które poprzednio osiągane było w znacznie krótszym czasie
    Z wywiadów z pacjentami często wynika, że uzależnienie od zakupów potrafi rosnąć wraz z osobą uzależnioną. Spora część pacjentów opowiada, że w wieku adolescencji również miała tendencję do redukowania stresu za pomocą zakupów, ale wtedy wystarczyła do kupienia np. jedna płyta czy bluzka, by poczuć się lepiej. Z czasem, gdy pacjent zaczął zarabiać i usamodzielniać się, jego finanse zaczęły się powiększać i już godzina czy dwie w sklepie to zdecydowanie za mało. Bo tak samo jak w przypadku wielu hazardzistów, u osoby uzależnionej od zakupów w momencie nasilenia napięcia istnieje silna, przytłaczająca potrzeba, by wydać pieniądze do ostatniego grosza, bez względu na to, ile się ich posiada.
  5. Postępujące zaniedbywanie alternatywnych źródeł przyjemności lub dotychczasowych zainteresowań na rzecz dokonywanych zakupów i zdobywania na nie środków finansowych
    W istocie uzależnienie od zakupów potrafi pochłonąć zakupoholika do tego stopnia, że zaczyna on izolować się od ludzi (często z powodu potrzeby ukrywania swoich problemów z nadmiernym wydatkowaniem), czy też rezygnuje z dotychczasowych przyjemności, gdyż odkrywa, że nic nie daje mu już tyle satysfakcji co zakupy. Zdarza się, że osoba owładnięta kompulsywną potrzebą kupowania celowo bierze nadgodziny, by więcej zarabiać i móc więcej wydawać. W skrajnych przypadkach uzależnienia praca i zakupy to jedyne aktywności życiowe pacjenta. Podczas psychoterapii na ten aspekt, czyli na nauczenie osoby czerpania przyjemności z innych źródeł niż centrum handlowe, kładzie się szczególny nacisk.
  6. Kontynuowanie zakupów mimo szkodliwych następstw (fizycznych, psychicznych i społecznych), o których wiadomo, że mają związek z ich dokonywaniem
    Jedną z kluczowych emocji przeżywanych przez osoby uzależnione od zakupów jest poczucie winy i dyskomfort psychiczny występujące po dokonaniu zakupów. Z naszych obserwacji wynika jednak, że pacjenci odczuwają go z lekkim opóźnieniem, np. gdy już wrócą do domu i wszystko rozpakują, pochowają przed bliskimi, co sprawia, że mała część zwraca zakupione towary. Wręcz przeciwnie, na skutek doświadczania nieprzyjemnego uczucia napięcia w pacjencie pojawia się potrzeba zredukowania go w sposób, jaki daje mu najwięcej ulgi – i tak koło się zamyka.

8e8c0482357a

Psychoterapia dla zakupoholików

Jeśli zauważamy jakieś niepokojące objawy, natychmiast powinnyśmy powiedzieć o tym komuś zaufanemu, czy też zgłosić się do lekarza. Niezwykle ważna jest tu silna wola. Zakupoholizm to uzależnienie, z którego trzeba się wyleczyć! Jest kilka zasad, które natychmiast należy wprowadzić w życie, gdy tylko pojawi się zagrożenie, że popadamy w zakupoholizm:

  1. Rezygnacja z używania karty kredytowej
    Karta kredytowa czy bankomatowa nie pozwala kontrolować wydatków i daje zakupoholikom złudne poczucie, że pieniądze są cały czas na koncie, dlatego zachęcamy do posługiwania się wyłącznie gotówką.
  2. Odroczenie na 24 h
    W przypadku kiedy dany produkt wydaje się zupełnie niezbędny, można zastosować zasadę 24 h, polegającą na tym, że pacjent decyduje, że przyjdzie po daną rzecz następnego dnia. Chodzi głównie o to, by nie robić zakupów w fazie flowi nauczyć się je odraczać.
  3. Szczegółowe rozplanowanie swoich wydatków
    Ustalenie miesięcznego wydatkowania to bardzo ważna zasada. Pacjenci często ustalają, że pilnych opłat dokonają od razu po otrzymaniu np. pensji, a pozostałe wydatki rozplanują w swoim budżecie. Najlepiej, żeby zaplanować każdy dzień i tylko tyle pieniędzy, ile się określiło, nosić przy sobie w gotówce.
  4. Monitorowanie swoich emocji
    Prowadzenie „Dzienniczka Uczuć” i umiejętność rozpoznawania swoich stanów emocjonalnych może być wskazówką dla uzależnionego, w jakich stanach emocjonalnych może, a w jakich nie powinien robić zakupów. Należy wystrzegać się zakupów w stanach obniżenia lub podwyższenia nastroju i robić zakupy tylko wtedy, gdy nastrój jest unormowany.
  5. Przekierowanie uwagi na inne aktywności
    Należy poszukać i testować inne źródła przyjemności, np. angażowanie się w uprawianie sportu, ciekawe hobby czy odbudowanie zaniedbanych kontaktów towarzyskich.
  6. Zaangażowanie bliskich we wspólną walkę z problemem
    Nie powinno wybierać się na zakupy samotnie, lecz z zaufaną osobą, która ma świadomość istniejącego problemu.

To jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej. Aby walczyć z tym problemem czym prędzej należy zapisać się do lekarza terapeuty, który pomoże nam w walce z tą chorobą. Ważne jest, żeby w taka terapię zaangażować najbliższych, którzy dadzą nam wsparcie i siłę do walki.

3

Źródła: kobieta.interia.pl, w-spodnicy.ofeminin.pl, wiecjestem.us.edu.pl, swiatproblemow.pl

Businesswoman shouting in megaphone

Asertywność – jak się jej nauczyć?

Wiele z nas, słysząc słowo „asertywność”, odruchowo się krzywi. Asertywność kojarzy się z zachowaniami takimi jak agresja, egoizm, wyrządzanie komuś przykrości. Asertywność to jakaś bliżej nieokreślona nowoczesność, coś jakby z Zachodu, z amerykańskiej psychologii. Coś zupełnie nie polskiego i obcego. Coś „nie dla nas”. My jesteśmy mili, uprzejmi, normalni. Czy to aby na pewno dobrze?

Czym jest asertywność?

z14208073Q,Asertywnosc-to-zdolnosc-do-wyrazania-swojego-zdaniSłowo to przyszło do nas z angielskiego w latach 60. XX wieku. Asertywność jest umiejętnością wyrażania swoich uczuć w jasny sposób, bronienie swoich praw nie czując przy tym dyskomfortu jednocześnie respektując prawa i potrzeby innych ludzi. Nauka asertywności w dużej mierze polega na ustaleniu wyraźnych, osobistych granic i granic, których nie wolno przekroczyć ludziom z którymi się komunikujemy na co dzień. Bycie asertywnym to wyrażanie własnego zdania i emocji w sposób nieagresywny, lecz stanowczy. Z takiego zachowania płynie wiele korzyści, gdyż będąc asertywnymi postępujemy zgodnie z własnym wewnętrznym systemem wartości, z własnymi przekonaniami i uczuciami. Wiele osób nie raz doświadczyło sytuacji, w której z jakiegoś powodu musieli skłamać lub wymigać się od zrobienia czegoś, bo nie mieli odwagi powiedzieć tego, co naprawdę myślą. Życie w wewnętrznym konflikcie jest nie tylko szkodliwe dla zdrowia psychicznego ale także fizycznego. Wszystko dlatego, że mamy trudności z wyrażeniem swojego stosunku do sytuacji, które spotykają nas w życiu codziennym.

Umiejętność bycia asertywnym w pracy pomoże nam lepiej budować swoją karierę, w życiu towarzyskim, zbudować lepsze relacje z innymi i wreszcie znacząco ograniczyć ilość stresu. Zachowanie asertywne pozwala nam na mówienie wprost, konkretnie, bez kłamania tego, co czujemy i myślimy. Takie zachowanie daje nam poczucie spójności z własnymi poglądami i potrzebami. Bowiem każdy ma prawo do dbania o samego siebie, i nie ma w tym niczego złego. Podejmowanie decyzji i odpowiadanie za nie, kształtuje w nas poczucie, że mamy wpływ na nasze życie, że ono zależy przede wszystkim od nas.

Bycie asertywnym pomaga w budowaniu ciepłych i szczerych relacji z innymi

Ludzi agresywnych zasadniczo obawiamy się. Spełniamy wiec ich polecenia w obawie, że w jakiś sposób nas zranią. Na drugim krańcu są osoby uległe/pasywne. Ich się w ogóle nie obawiamy, ale też osoby te zazwyczaj szukają w innych ochrony, natomiast same nie dają tego od siebie. Osoby asertywne zaś najczęściej są lubiane. Dlaczego tak się dzieje? Otóż asertywność oznacza budowanie przede wszystkim szczerych kontaktów z innymi ludźmi. Tu nie ma miejsca na obłudę, na kłamstwo. Takie osoby są godne zaufania, dotrzymują słowa, czuje się od nich, iż są spójne w swoim zachowaniu. Mają swoje poglądy i nie wahają się o nich mówić, ale nigdy nie wyśmieją drugiej osoby za opinie przeciwstawne, dlatego nie trzeba się obawiać dyskusji z nimi. Najważniejsze jest to, że mimo, iż osoby asertywne nie przedkładają czyichś potrzeb ponad swoje, to dają prawo każdemu, by dbał o swoje potrzeby i wyrażał poglądy tak, jak oni.

Bycie asertywnym nie oznacza też, że do upadłego broni się swoich poglądów. Jeśli ktoś nas obraża czy nam grozi, możemy spokojnie powiedzieć, że jeśli nie przestanie, wyjdziemy z pokoju. To również jest zachowanie asertywne. Asertywność nie polega również na mówieniu zawsze i wszystkim tego, co nam silna na język przyniesie. To mówienie prawdy i określanie poglądów, ale w sposób, który nikogo nie zrani i nie obrazi. To traktowanie drugiej osoby z szacunkiem i partnersko. Człowiek asertywny nie manipuluje drugim człowiekiem dla własnych korzyści, ale też nie pozwala siebie traktować w sposób instrumentalny. Dla niego ważne jest nawiązanie szczerego kontaktu z innymi ludźmi przy jednoczesnym zachowaniu własnego indywidualizmu.

6ASERTYWNY

Kiedy mówić nie?

1)     Gdy nie masz czasu.

Bardzo dobrym pomysłem jest zrobienie tzw. „budżetu czasu”. Poświęć jeden wieczór na określenie ilości godzin jakie chcesz mieć wolne dla siebie, ile czasu poświęcisz dzieciom a ile drugiej połówce. Określ ile zajmuje Ci przygotowanie posiłków, jak długo śpisz i ile sprzątasz. Jednym zdaniem: wypisz wszystkie niezbędne aktywności a dowiesz się ile czasu masz na resztę. Może to wydawać się zabawne, jednak naprawdę działa.

2)     Gdy ktoś prosi Cię o coś, czego nie chcesz robić.

Przykładowo: znajoma prosi o pomoc w urządzeniu ogródka. Nie masz o tym pojęcia a w dodatku uczulenie na pyłki. Odmów a w zamian zaoferuj pomoc w pomalowaniu pokoju. Koleżanka będzie miała pięknie pomalowane pomieszczenie zamiast zrujnowanego ogródka.

3)     Gdy musisz się spotkać z ludźmi, których nie lubisz.

Spędzaj swój cenny czas w towarzystwie za którym przepadasz. Jeżeli znajomi namawiają Cię na wspólne wyjście ale wiesz, że i tak się z nimi nie dogadasz, użyj asertywności i odmów. W przeciwnym wypadku najprawdopodobniej przysporzysz sobie tylko nerwów i rozczarowań.

 

Jak odmawiać?

Wiesz już w jakich sytuacjach odmawianie jest konieczne, teraz pora nauczyć się w jaki sposób mówić nie. W kontaktach z ludźmi bardzo ważne jest robienie tego z wyczuciem i często powoduje w nas poczucie winy. Zachęcam Cię jednak do spojrzenia na odmowę z innej perspektywy. Dzięki Twojemu nie, kto inny ma szansę powiedzieć tak.

1)     Bądź szczery

Oczywiście, że kuszące jest zmyślenie jakiejś bzdurnej historyjki. Kłamstwo ma krótkie nogi, dużo więcej wstydu najesz się będąc na nim przyłapanym, niż mówiąc wprost co jest na rzeczy. Staraj się jednak nie ranić nikogo. Zawsze możesz neutralnie powiedzieć: przepraszam,  może następnym razem albo: chciałbym dzisiaj zrobić coś innego.

2)     Bądź uprzejmy

Ludzie proszą Cię o pomoc, bo uważają, że jesteś im potrzebny. Doceń to. Daj im do zrozumienia, że szanujesz to, co mają do zrobienia, przeproś za to, że nie możesz pomóc. Okaż, że cieszysz się, że to właśnie Ciebie uważają za osobę, która jest odpowiedzią na ich problemy.

Warto sobie dobrze przyswoić porady zawarte w tym artykule. Nauczenie się używania słowa nie w sposób umiejętny to wielki krok w stronę bycia osobą bardziej asertywną.

 

Umiejętność odmawiania – jakich słów używać?

say-no-asertywnoc59bc (1)Zdarza się, że musimy odmówić bliskim. Przykład: mama prosi, żebyśmy w niedzielę przyjechali do niej na obiad, a my mamy wcześniej zaplanowane rodzinne wyjście do kina. Nie przepraszamy jej, nie mówimy: „niestety nie mogę, tak mi przykro”. Przydatne zwroty to: „wolę”, „zdecydowałam”, „ustaliłam”, „chcę”, „wybieram”, „jest dla mnie ważne”. Asertywna odmowa jest stanowcza, bezpośrednia i uczciwa. Są w niej trzy elementy – słowo „nie”, określenie, czego nie zrobimy, i uzasadnienie odmowy: „nie przyjadę do ciebie na obiad, bo zaplanowałam wyjście do kina”. Ważne, abyśmy odwoływali się do swoich planów, a nie do tego, co mama mówi, czyli nie mówimy: „nie przyjadę na obiad, bo byłam u ciebie na obiedzie tydzień temu”. Nie odwołujemy się też do okoliczności zewnętrznych typu zła pogoda lub to, że to mąż namówił na kino. Jeśli chcemy iść na film, mówimy to szczerze. Pamiętajmy, że mamy prawo odmówić i nie czuć się winne, nawet jeśli mama zacznie narzekać, że za rzadko ją odwiedzamy.

 

Asertywność to nie tylko umiejętność mówienia „nie”

Większości z nas asertywność kojarzy się z odmawianiem, a jest ono zaledwie częścią zachowań asertywnych. Umiejętność mówienia „tak” jest tak samo ważna jak umiejętność mówienia „nie”. Jesteśmy asertywni, gdy potrafimy przyjmować pochwały, ale też krytykę. Także wtedy, gdy umiemy poprosić o pomoc. Zwykle prezentujemy jedną z postaw – jesteśmy ulegli albo agresywni. Asertywność jest gdzieś pośrodku. To „subtelne balansowanie pomiędzy obroną własnych granic a egoizmem”. Oznacza zdolność komunikowania się z ludźmi przy zachowaniu własnej odrębności i bez narzucania swojego zdania. Istota asertywności opiera się na przekonaniu, że każdy ma prawo do bycia sobą, czyli do wyrażania swoich uczuć i poglądów, do zarządzania własnym czasem i do osobistych decyzji. Wbrew pozorom nie jest to łatwe. Dla wielu z nas problemem jest np. przyjmowanie komplementów. Wiąże się to z naszym poczuciem wartości – im jest ono niższe, tym trudniej nam uwierzyć w szczerość pochwały. Asertywność uczy, jak czerpać przyjemność z komplementów, nie doszukując się w nich drugiego dna. Umiejętność „brania” pomaga nam z kolei w relacjach z innymi – w ten sposób pokazujemy im, że są dla nas ważni.

  • Rada: Gdy ktoś cię chwali, powiedz po prostu: „Dziękuję”. Gdy słyszysz słowa krytyki, nie obrażaj się, tylko chwilę zastanów nad ich zasadnością. Jeśli są niesprawiedliwe, wyraź swoje zdanie.

Asertywna krytyka

Jaką postawę przyjąć, gdy ktoś cię krytykuje? Jeśli krytyka jest słuszna i wypowiedziana w sposób uprzejmy, należy się z nią po prostu zgodzić, mówiąc: „Masz rację, przepraszam”. Jeżeli uważasz, że czyjaś ocena jest niesprawiedliwa, możesz zamienić ją w opinię słowami: „To twoje zdanie – ja mam inne”. Staraj się krótko, rzeczowo przedstawić swój punkt widzenia, bez wchodzenia w zbędne dyskusje. W żadnym wypadku nie dopuszczaj do przepychanek słownych, ani też nie uciekaj w uległość. Ważna jest także umiejętność konstruktywnego krytykowania innych, bez obrażania ich i deprecjonowania. Kiedy ktoś zachowa się wobec ciebie niewłaściwie, powiedz mu, co czujesz i dlaczego, np. „Wkurzam się, bo nie dotrzymałeś słowa”. Unikaj generalizacji i krzywdzących ocen typu: „Ty nigdy nie dotrzymujesz słowa. Jesteś beznadziejny”. Ważne jest, by nazwać swoje emocje, których nikt nie może przecież zakwestionować, i by trzymać się faktów. Zamiast mówić: „Zawsze się spóźniasz”, odwołaj się do konkretnego wydarzenia: „Jest mi przykro, bo spóźniłeś się na spotkanie”. Na koniec możesz powiedzieć, czego oczekujesz od swojego rozmówcy w związku z daną sytuacją, np. „Chciałabym, żebyś w przyszłości dzwonił i uprzedzał, że się spóźnisz”.

  • Ćwiczenie: Przypomnij sobie sytuację, w której ktoś zachował się wobec ciebie nie fair. Opisz hipotetyczną rozmowę z tą osobą zgodnie z zasadami asertywnej krytyki (wyrażaj swoje uczucia, odwołuj się do faktów, formułuj oczekiwania).

bassa-autostima_1

Asertywność to kierowanie własnym życiem

To jedno słowo NIE potrafi wiele zmienić. Może przywrócić ci godność i poczucie własnej wartości – pod warunkiem że wiesz, kiedy możesz go użyć. Jeśli twoją intencją nie jest wyrządzenie komuś krzywdy, zawsze masz prawo odmówić. Kobiety zwykle mają z tym większy problem niż mężczyźni. Uważają, że im nie wypada, że mówiąc „nie”, narażają się na czyjeś niezadowolenie. Boją się, że ktoś przestanie je lubić. Może tak być i trzeba ten fakt zaakceptować. Jeśli na coś naprawdę nie chcesz się zgodzić, to masz do wyboru: albo powiedzieć sobie „nie”, a komuś „tak” – wtedy stracisz do siebie szacunek, albo… odmówić, ryzykując, że ktoś się na ciebie obrazi – wtedy zachowasz jednak poczucie wewnętrznej zgody ze sobą. Pamiętaj, że masz prawo do podejmowania decyzji i do kierowania własnym życiem.

  • Rada: Jeśli chcesz odmówić, powiedz stanowczo „nie”, takim tonem, by to zabrzmiało zdecydowanie. Unikaj formy „nie mogę”, bo dla rozmówcy będzie to pretekst do dalszych negocjacji. Asertywność wymaga uczciwości wobec siebie. Jeżeli więc czegoś po prostu nie chcesz, to musisz się do tego przyznać, a nie udawać, że są jakieś inne powody odmowy. Po słowie „nie” powtórz wyraźnie, czego nie zrobisz. Krótko uzasadnij swoją odmowę, ale nie wdawaj się w dyskusje. Zadbaj, by twój komunikat był zwięzły i spójny, np. „Nie, nie pożyczę ci pieniędzy, bo mam taką zasadę”.

Asertywna mowa ciała

Bardzo dużo mówi się o tym jak ważną rolę odgrywa komunikacja niewerbalna. Tak naprawdę w wielu przypadkach bardzo małe znaczenie ma co mówimy w porównaniu do tego w jaki sposób operujemy naszym ciałem, kiedy to robimy. Możesz nauczyć się najlepiej dobierać słowa, które będą działać znakomicie, jednak, jeżeli dasz po sobie wyczuć, że to co mówisz nie współgra z tym co masz na myśli – z efektów nici. Nie ma asertywności bez odpowiedniej komunikacji niewerbalnej

Odpowiednia mowa ciała przydaje się w każdym aspekcie życia, przejdźmy, więc krok po kroku po czynnikach, o których należy pamiętać.

1)      Wyprostowana pozycja. Najprostsze i najważniejsze co można zrobić. Przygarbienie to oznaka braku pewności siebie. Bardzo dobrym ćwiczeniem, które pomaga w utrzymywaniu asertywnej pozycji jest wyobrażenie sobie pręta, który zaczyna się przy pępku a kończy na czubku głowy i usztywnia nas. Spróbuj sam, to mało konwencjonalne, ale działa. Łopatki należy odrobinę ściągnąć, tak, aby klatka piersiowa była wypchnięta do przodu (również bez przesady, wystarczy, że będziesz czuć jak koszulka przylega do klatki piersiowej).

2)      Ton głosu, który powinien być rozluźniony, nie za szybki, nie za wolny, ale płynny. Należy uważać, aby nie zacząć mówić za głośno lub za cicho. Trzeba pilnować, żeby głos nam się nie załamywał, świadczy to, bowiem o nerwowości.

3)      Stopy rozłożone szeroko. Stoimy pewnie i stabilnie. Chód powinien być spokojny i wolny.

4)      Wzrok. Patrzymy przed siebie, nigdy w dół. Nie robimy gwałtownych ruchów. Nerwowe rozglądanie się na boki jest całkowicie niewskazane. Koncentrujemy wzrok na naszym rozmówcy, jednak nie patrzymy na niego bez przerwy, jak w obraz, żeby nie poczuł dyskomfortu.

5)      Ręce powinny być swobodnie, naturalnie opuszczone w dół. Staramy się nimi nie bawić, nie pstrykać czy stukać. Koniecznie pamiętaj, żeby unikać trzymania ich w kieszeni.

Jeżeli pomimo spełnionych powyższych warunków osoba, z którą mamy do czynienia dalej ma trudności ze zrozumieniem naszego położenia proponujemy wyjęcie asa z rękawa. Kompletnie zamknąć mowę ciała tj. skrzyżować ręce oraz nogi. W podświadomości automatycznie utworzy się komunikat: „Ta osoba nie chcę ze mną rozmawiać”, pozostań w tej pozycji do czasu aż nadgorliwy rozmówca odpuści.

Często odpuszczamy sobie, gdy zauważamy negatywne opinie naszych znajomych, typu: „jesteś ostatnio jakiś inny/inna”, „coś się stało? Zachowujesz się dziwnie” i tak dalej. Cóż, początki wpajania sobie asertywności bywają trudne i możesz odnieść wrażenie, że jest się w tym wszystkim sztucznym, że kłoci to się z naszym naturalnym zachowaniem. Często faktycznie tak jest, bo dla naszego umysłu jest to coś nowego i nie jesteśmy z tym oswojeni, to normalna sprawa. W miarę upływu czasu jednak da się zauważyć wyraźną różnicę, nagle zachowania, które wydawały się sztuczne, są już na tyle zakodowane, że robimy je instynktownie i nie czujemy przy tym żadnego skrępowania.

 10 praw człowieka – każdy z nas ma prawo:IKONA15

  • prosić o to, czego chce – co nie oznacza, że musi to dostać
  • wyrażać swoje zdanie, uczucia i emocje – asertywnie, czyli adekwatnie do sytuacji
  • nie być dyskryminowanym
  • samodzielnie podejmować decyzje i ponosić ich konsekwencje
  • decydować, czy chce się angażować w cudze problemy – nie musi stale poświęcać się dla innych
  • popełniać błędy i uczyć się na nich bez poczucia winy
  • dostawać to, za co płaci – gdy coś kupuje czy korzysta z usług
  • zmieniać swoje decyzje – rozwijamy się i nie musimy zawsze mieć tego samego zdania
  • do prywatności
  • odnieść sukces – nie należy pomniejszać swoich osiągnięć, tylko cieszyć się nimi.

 

Ucząc się asertywności niezbędnym jest zrozumieć, że jest to sztuka utrzymywania balansu, a nie przechodzenia z jednego ekstremum (bycie uległym) do innego (bycie agresywnym). Są sytuacje w życiu, w których trzeba pójść na kompromis, dla własnego dobra, w końcu odmawianie każdemu i przy każdej możliwej okazji również nie jest dobre. Asertywność nie może traktowana być jako magiczna pigułka, po zażyciu której nagle znikną wszystkie nasze problemy, konflikty i będziemy mieli święty spokój od obowiązków. Nauczenie się zachowań asertywnych to odpowiedź na część Twoich problemów, lecz z pewnością nie na wszystkie.

Pamiętaj więc o determinacji, nic nie dzieję się od razu, tym bardziej zmiana myślenia. Aby osiągnąć realne efekty należy uważnie się obserwować, zapamiętywać sytuacje, w których byliśmy zbyt ulegli, lub zbyt agresywni i wyciągać wnioski. Niektórzy polecają nawet prowadzić swój własny dzienniczek, w którym zapisują minione wydarzenia i wymyślają sobie lepszy scenariusz wybrnięcia np. z konfliktowych sytuacji. Może i brzmi to śmiesznie, ale jest skuteczne.

Źródła: psychologia.wsukience.pl, poradnikzdrowie.pl, asertywnosc.net